Różowe lata 2080

Gry wideo ewoluują a zjawisko to przybiera różne formy, czasami tak zaskakujące, że wystarczy chwila nieuwagi aby nam umknęły. Otwarcie bloga to dobry moment na wskazanie kilku rzadko zauważanych trendów, które moim zdaniem będą dominować w kolejnych latach rozwoju gier wideo. Czasem w żartach i wpół serio. A może to po prostu wariactwo? Zdecydujcie sami.

1. Synergia pomiędzy poszczególnymi gałęziami rozrywki elektronicznej będzie postępować a fundamentalne różnice między nimi zacierać. Gry wideo, filmy oraz muzyka w coraz większym stopniu będą stanowić swoje naturalne uzupełnienie. Źródłem zmian nie będą jednak rozwiązania technologiczne ale czysty marketing. Innymi słowy obecna formuła segmentacji sektora ulegnie wyczerpaniu co w połączeniu z kolejnymi fuzjami firm da efekt rynku, który dzięki swoim rozmiarom wchłonie wszystko wokół. A co do tego ma marketing? To bardzo proste, w końcu dużo taniej jest reklamować 1 produkt niż 3. Zachęcam do zaobserwowania systematyczności i tempa wzrostu produktów o charakterze „trans”. Gry na podstawie filmów, filmy na podstawie gier, gry muzyczne oraz taneczne. Przykładów jest jeszcze wiele więcej i do tematu z pewnością wrócę.

2. – Gry wideo oraz kino nie są już tym czym były kiedyś – osobiście podobne wypowiedzi słyszę cały czas. Symbolem tych przeobrażeń w branży filmowej jest „PG-13” zaś w branży gier określenie „casual”. Oba z nich, przekreślone czerwoną farbą znajdują się na sztandarach tzw. „romantyków elektronicznej rozrywki”, którzy nie przepuszczą żadnej okazji aby (prawie nie popadając w histerię) wygarnąć twórcom co sądzą o nich i o ich produktach. Słuchajcie mnie zatem uważnie bo mam dla was dobrą wiadomość! Wasze cierpienie niedługo przeminie, tak jak młodość graczy. Poprzednio winnym był marketing, teraz jest nim demografia. A ta jest nieubłagana. Już teraz średni wiek graczy na świecie to grubo ponad 20 lat. Co będzie za kilka lat? Odpowiedzcie sobie sami. Jak na to zareaguje rynek? Przystosuje się. O ile nie zdziecinniejemy, wszystko wskazuje na to, że PG-13 i casual same umrą śmiercią naturalną. A na obecną chwilę moja rada to: zaciskajcie zęby.

3. Gracze staną się sexy. Nie wszyscy – to jasne. Ale profesjonalni z pewnością. Branża gier wideo wciąż czeka na swoją piłkę nożną, która zawładnie umysłami ludzi na całym świecie. Ale nawet zanim do tego dojdzie, utalentowani zawodnicy oraz oryginalni twórcy wciąż będą mogli liczyć na społeczny awans. Gracze wideo stanowią wystarczająco potężna grupę aby stać się obiektem działań promocyjnych, które sprawdzają się w przypadku filmów czy innych dziedzin sportu. Nie chodzi mi bynajmniej o romans pomiędzy designerem poziomów i młodą programistką ale chyba wszyscy wiemy, że plotki mogą rodzić się wszędzie i w odróżnieniu od wielu innych towarów, zawsze się sprzedają. Gracze i twórcy celebryci to wyłącznie kwestia czasu. Pamiętajmy także o tym co towarzyszy takiemu procesowi. Celebryci to sztuczne twory wykreowane przez media. W zamieszczonym fragmencie debaty znajdziecie zarzuty o manipulację treścią serwisów branżowych skierowane pod adresem firm developerskich. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

4. Zmiana tradycyjnych definicji twórców oraz graczy. Na wstępnie zdradzę, że chodzi o przypisanie części roli tych pierwszych tym drugim. Twórcom raczej to się nie spodoba i z pewnością tak długo jak to oni będą mieli w tej kwestii ostatnie słowo, beton nie skruszeje. Doświadczenie jednak pokazuje, że chętnie wymieniają oni władzę na pieniądze. A gdy już wszystkie studia będą częścią gigantycznych molochów jak Activision i Electronic Arts decydować nie będzie artystyczna wizja lecz rachunek kosztów. Te natomiast będą dużo niższe w nowym modelu. Słowo klucz to „crowdsourcing”. Więcej w kolejnych postach.

Reklamy